Ewangelia

Łk 9, 28b-36
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dopełnić w Jeruzalem. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwu mężów, stojących przy Nim.

Gdy oni się z Nim rozstawali, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, pojawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok.

A z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!» W chwili gdy odezwał się ten głos, okazało się, że Jezus jest sam.

A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli.

Ks. Tadeusz Czakański

TRWAJCIE W PANU!



Świat, w którym przyszło nam żyć, nie jest doskonały. Potrzebuje przemiany. Świadczy o tym każda nierówność, najmniejsza niesprawiedliwość, każde zło, każdy grzech. Cały świat oczekuje przemiany. Niektórzy wierzyli, że dokona jej rewolucja społeczna. Inni nadzieję pokładali w rewolucji kulturalnej. Do dziś wielu jeszcze z ufnością patrzy na postępy nauki i w niej pokłada nadzieję. Są i tacy, którzy przemianę świata upatrują w potędze ewolucji. Programów i pomysłów na tę przemianę było wiele. Wielu też pojawiło się zwodzicieli. Wśród nich są i wrogowie krzyża Chrystusowego. To ci, których dążenia są przyziemne, którzy źródło i moc przemiany widzą jedynie w doczesności.

Przemiany potrzebuje najpierw człowiek. I nie chodzi tutaj od razu o wielkie zmiany systemu, o globalizację czy reprywatyzację, nie chodzi o cuda gospodarcze czy społeczne. Najczęściej przemiana dotyczy tej szarej codzienności, w której nierzadko z naszej winy pełno absurdów i sprzeczności...

Górska miejscowość. Czyste, krystaliczne powietrze, słońce, biel śniegu i uroczy krajobraz. Siedzę z kolegą w maleńkiej restauracji. Nad bufetem napis: „Palenie wzbronione”. Pijemy herbatę z cytryną. Wchodzi para młodych ludzi. Rozglądają się. Od razu można poznać, że są ze sobą bardzo zaprzyjaźnieni. Ona siada przy pobliskim stoliku. On podchodzi do bufetu, zapalając po drodze papierosa. o„Przepraszam — zwracam się szeptem do kobiety. — Pani to on na pewno posłucha, niech go Pani poprosi, żeby tutaj nie palił. Mnie nie posłucha, ale Pani... Proszę popatrzeć, tutaj jest napis, a poza tym szkoda przecież zdrowia”. Podeszła do niego. Zgasił papierosa, ale ledwie to uczynił, rozległ się głos właścicielki restauracji: „A niech pali, jak chce”. Pomyślałem: no cóż, zapewne nie chce stracić klienta. Odwróciłem głowę i mój wzrok padł na inny napis: „Alkohol szkodzi zdrowiu”. Takie napisy widzi się w wielu miejscach. Ten jednak brzmiał szczególnie w zestawieniu z dużym plakatem, który obwieszczał, że osoba, która w tym miesiącu wypije tutaj najwięcej piwa, może wygrać narty. I jak tu nie być skołowanym taką niekonsekwencją...

Przyszło nam żyć w świecie pełnym sprzeczności. Co zatem robić, aby nie pogubić się w tym zamęcie? Jak zachować zdrowy rozsądek? Bo przecież takie „drobne niekonsekwencje” dopadają nas i w innym wymiarze, już bardziej osobistym. Również we własnej duszy odczuwamy nieraz rozdarcie, zamęt, sprzeczności, których tak naprawdę nie chcemy. Jakie jest rozwiązanie? Jaka jest droga przemiany? Słuchać Tego, który ma — On tylko! — słowa życia wiecznego. Słuchać Jego głosu, choćby był cichy i zagłuszany przez różne „odgłosy świata”.